sobota, 22 lutego 2014

Niebieski autobus zwiezie cię do wielkiego świata

Znalazłam wreszcie chwilę, żeby napisać kilka słów.  Ostatnio moja praca zawodowa, zajmuje mi trochę więcej czasu niż normalnie.  Jednak mimo dużej ilości obowiązków, znajduję  czas na chwilę z książką.  Podczas mojej nieobecności tutaj,  ozdobiłam kilkanaście przedmiotów chusteczkami i lakierem i przeczytałam m.in. "Niebieski autobus", Barbary Kosmowskiej.

"Niebieski autobus" to historia  młodej dziewczyny mieszkanki małej miejscowości, mażącej jak to zwykle bywa o wielkim świecie.  Narratorem jest sama bohaterka Miśka Pietkiewicz, poznajemy ją już jako dorosłą osobą, jednak pamięcią wraca do swoich lat dziecięcych, wyjaśniając czytelnikowi,  co się z nią tak naprawdę działo.
Dzięki takim wspominkom bohaterki, które poukładane są w zwięzłe rozdziały, czytelnikowi te fragmenty składają się w spójną i ciekawą historię.  Miśka dorastała w szarych latach komunizmu.  Ojciec wraz w wujem pędzili bimber, nie tyle na sprzedaż co na własny użytek. Spijali go przeważnie w trakcie spotkań z sąsiadami, którzy  wybierali się do Ameryki i mieli im zostawić kiosk z gazetami.  Matka marzyła o nowym kredensie, a babka wspominała swoje bogactwo zostawione pod Wilnem.  Miśka była oddzielona od tego wszystkiego cienką dyktą, wyznaczającą jej prowizoryczny pokój. Miała rodzeństwo, które wybierało szkoły z internatem. Wyjeżdżało  i rzadko odwiedzali rodziców. Miśka nie wyjechała skończyła miejscowe liceum i dopiero niebieski autobus zawiózł ją na studia do wielkiego miasta.  Była jedną z najlepszych studentek psychologii. Robiła to wszystko co jej rówieśnicy. Chodziła do kina, klubokawiarni i na prywatki.
"Zima skutecznie mroziła akademicki zapał do pracy i miłości. Trwaliśmy w wygodnym  lenistwie, rozsmakowując się tym, na co starczało pieniędzy i energii. Jeśli starczało energii na pracę, to mieliśmy pieniądze ułatwiające integrację w zadymionych pokojach.  Poza Erką, która integrowała się charytatywnie na własną  rękę, mieszkańcy naszego piętra we wszystkie soboty niepokojąco ocierali się o nałóg alkoholowy lub jego skutki. My, kobiety z akademika, wykazywałyśmy większą wstrzemięźliwość, gdy na stół trafiała tania wódka z meliny."
W odróżnieniu od jej rodzeństwa ona sama, odwiedzała rodziców, czasem nawet ze swoją przyjaciółką.  Stała na rozstaju dróg pomiędzy wielkomiejskim światem, a jej małą mieściną z rozchodzącym się wszędzie zapachem bimbru.  Wszystko się jednak w jej życiu zmieniło, gdy pojawił się Adam.  Musiała wybrać, którąś z dróg. Nie mogła przecież cały czas stać na rozdrożu.


Po skończeniu "Niebieskiego autobusu" czułam niedosyt.  Byłam nawet trochę zła na autorkę, że tak skończyła tą historie.  Kilkoma zdaniami. Chciałabym, żeby tych zdań na zakończenie nie było kilka, tylko co najmniej kilkanaście.  Do niczego innego jednak nie mogę się przyczepić.  Historia jest ciekawa i nie jest tak do końca przewidywalna. To ta z książek, która wciąga pomimo, że  naprzeciwko w autobusie głośnio dyskutują dwie nastolatki.  Miśka  jest silną postacią, ceniąca sobie miłość i więź między ludzkie.  Realizuję się zawodowo i potrafi pogodzić, rzeczy, które wydawały się nie do pogodzenia.  Co mogę powiedzieć, podobała mi się ta książka. Podobała mi się Miśka, która nie wciągną wielkomiejski młyn. 

3 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, więc może warto zacząć przygodę z jej twórczością, właśnie od tego dzieła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa okładka i ciekawa książka. Warto zwrócić na nią uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tą autorkę bardzo lubię, więc sięgnę po "Niebieskie autobus" bez namawiania :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ważny