sobota, 4 stycznia 2014

Zakupy książkowe i kilka zdań o Wnuczko żonce Hanny Bakuły

Zrealizowałam moją  świąteczną kartę podarunkową i jestem bogatsza o  trzy książki.  Po odebraniu paczki stwierdziłam, jednak że jestem strasznie zacofana i nie po drodze mi z nowościami. 
 Zdecydowałam się na "Wnuczko żonka czyli jak utrzymać laskę" Hanny Bakuły.  Mam jakieś tam pojęcie kim jest Hanna Bakuła i jak siedzi na kanapie w śniadaniowej telewizji to mam świadomość, że to ona. Wiem, że maluje i pisuje, aczkolwiek niczego nigdy nie czytałam tej Pani.  Postanowił więc, zakupić i przeczytać jakąś jej książkę. Wybór padł jak już pisałam na Wnuczko żonkę.
Do zamówienia dorzuciłam, jeszcze poradnik życiowy " To będzie Najlepszy rok Twojego życia". Bo chyba się starzeje? No i po przeczytaniu "Sekretu" stwierdziłam, że w wolnej chwili sobie może poczytam o tym jak być szczęśliwą. Po za tym na jednym z waszych blogów przeczytałam recenzje poradnika o 54 zmianach ( czy jakoś tak) No i mnie natchnęło. Przecież nie będę gorsza też sobie kupie poradnik. A co! ;) Do koszyka dodałam również  "Boks na ptaku czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak", bo od wydania zawsze chciałam mieć i przeczytać,  a brakowało gotówki.  To teraz mam. Na tym się skończyło, bo niestety karta podarunkowa jak każda miała swój limit. 

Szczęśliwa po pracy odebrałam swoją paczkę z książkami i już w kolejce miejskiej zaczęłam czytać Wnuczko żonkę
Muszę przyznać, że w trakcie powrotu do domu, strasznie irytował mnie Pan czytający mi przez ramię, ale co niech ma.  Książkę, właściwie przeczytałam w ciągu jednego wieczoru. Czyta się ją migiem (albo Boeing'iem jak kto woli).  Książka traktuje o związkach młodych dziewczyn z bardzo starszymi i bogatymi partnerami. Autorka w zabawny  oraz  ironiczny sposób opisuje owe związki oraz typy kobiet i mężczyzn, które wchodzą w tego typu relacje. Skłamałabym pisząc, że książka mnie nie rozbawiła, bo śmiałam się często. Nie napisałabym jednak też całej prawdy, gdybym pominęła to, że drażniło mnie od czasu do czasu postawa autorki jako nieskazitelnej ekspertki.  Fatycznie może ta Pani jest tak dobrą ekspertką, nie wiem nie znam się. Pozostawiam to waszej ocenie.

Książka jest jednak dobrą pozycją na smutny zimowy wieczór, czytając można się trochę pośmiać. Zastanowić się nad brakiem  agencji towarzyskiej  dla Pań. Jak łatwiejsze byłoby życie kobiet gdyby mogły wypożyczyć sobie boskiego Apollo na wesele koleżanki?

Pewnie sięgnę jeszcze po jakąś książkę Hanny Bakuły, by wyrobić sobie bardziej konkretne zdanie. Natomiast może nie jest to literatura  ambitna, ale na smażenie się na plaży w sam raz. 

6 komentarzy:

  1. Książki, o których nigdy nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o istnieniu Wnuczko żonki i najlepszego roku życia dowiedziałam się dopiero na stronie księgarni podczas zakupów;)

      Usuń
  2. Też nie słyszałam, a ta Hanny Bakuły jakoś do mnie jednak nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadna z książek nie w moim guście, ale Tobie życzę miłej lektury ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Bakuły, więc może pora nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tych książek. Życzę miłej lektury

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ważny