niedziela, 15 września 2013

Z telewizji na świat patrzą brzydcy panowie- "Wroniec" Dukaja

13 grudnia w telewizji nie wyemitowano „Teleranka”. Tego dnia wprowadzono stan wojenny. Dzieci, które czekały na „Teleranek” mają teraz po trzydzieści lat. To przede wszystkim dla nich powstała książka Jacka Dukaja „Wroniec”.

Autor przedstawia wydarzenia z tamtych czasów, jako senny koszmar małego dziecka. To opowieść fantastyczna.
Zwolennicy książek Dukaja będą zadowoleni, gdyż nie porzucił on swojego stylu na rzecz prozy realistycznej. Adaś, główny bohater chodzi po mieszkaniu. Chciał obejrzeć coś w telewizji, ale pokazywano tylko brzydkich panów. Pojawiali się tam coraz częściej. W nocy w mieszkaniu Adasia zjawia się straszny Wroniec, który porywa rodziców. Malca z mieszkania zabiera do siebie Jan Beton, a następnie pomaga mu uwolnić jego rodzinę.
W szarym mieście, po którym chodzą szarzy ludzie zmienieni przez Maszynę-szarzyne, na Adasia czeka wiele niebezpieczeństw. Musi stawić czoła Milipantom, Bubekom czy stalowym Sukom. W uwolnieniu rodziny chłopca pomagają również Pozycjoniści i Najodporniejsi.
„Wroniec” to książka przepełniona baśniową fantazją i potrafiąca wzruszyć. Dukaj łączy ze sobą mowę małego chłopca z propagandowym nawoływaniem. Całość uzupełniają barwne ilustracje Jakuba Jabłońskiego, które nadają książce jeszcze bardziej fantastyczny charakter.


Osobiście nie czytam fantastyki, ale "Wroniec" Dukaja jest dla mnie taką książką dla, której mogłabym sięgnąć po więcej pozycji z  tego gatunku.  "Wroniec" mnie zaczarował. Wędrowałam razem z Adasiem po szarych brudnych ulicach, bałam się razem z nim i chciałam jak najszybciej znaleźć jego rodziców. Na moją wyobraźnie wpłynęły bardzo mocno, już wcześniej wspomniane fantastyczne ilustracje stworzone przez Jakuba Jabłońskiego, znajdującej się na prawie każdej stronie książki.  Książka dla tych , którzy nawet nie czytają fantastyki, a ci co czytają to pewnie dobrze ją znają i już mają wyrobione własne zdanie na jej temat. 

2 komentarze:

  1. Co ja widzę, Dukaj! Jego "Czarne oceany" są na mojej liście do przeczytania. Też nie lubię fantastyki, czy since fiction (jak on sam mówi o swoich książkach); ale Igrzyska śmierci, Intruza i Atlas chmur pokochałam od razu, więc może i tak będzie w przypadku Dukaja. Z Twojej recenzji wnioskuję, że MUSZĘ przeczytać chyba wszystkie jego książki :D
    Pozdrawiam,

    swiatkasiencjusza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee... Może nie aż tak kilkadziesiąt. ;)
    W każdym razie, jak fantastyki nie czytam i do Dukaja nawet się nie zbliżam, tak ta książka zapowiada się interesująco. Może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ważny