sobota, 7 września 2013

Egzamin z oddychania- Jan Jakub Kolski

Pierwsze zdanie , promujące książkę, brzmi tak -  "Zmysłowa opowieść o miłości". Serio? Nie wydaje mi się.  Do "Egzaminu z oddychania", podchodziłam chyba z cztery razy.  Tekst jest tak chaotyczny i naszpikowany wulgaryzmami, że porostu mnie od niego odrzucało. Jednak nie byłabym sobą, gdym książki raz zaczętej, nie skończyła czytać. Jaka by nie była, zawsze przeczytam ją do końca, bo łudzę się, że może na następnej stronie będzie coś ciekawego. Przeważnie nie jest. Jestem naiwna:)


"Egzamin z oddychania" Kolskiego. To opowieść o starszawym reżyserze , który rozwodzi się z żoną i zaczyna żyć z młodą dziewczyną "lekkich obyczajów".  Muszelka, to studentka, która poznała głównego bohatera jako 12 letnia dziewczynka,  na planie jego własnego filmu.
Drugi raz spotyka Soandowa na uczelnianej stołówce i od  tego momentu są razem.  Czytając, książkę miałam wrażenie, że jest to powieść rozkapryszonego starca, będącego mentalnie ciągle dzieckiem.  Taki pępek świata, który morduje bobry bo mu przeszkadzają.  Znajduję sobie nową młodą kobietę, która chętniej "robi  mu laskę (że tak pozostanę w klimacie  językowym "Egzaminu z oddychania"). Wracając, jeszcze do wulgaryzmów, których w książce jest naprawdę dużo. Mam wrażenie, że są specjalnie wtykane tam by wzbudzić napięcie i podkreślić ważność opisywanych emocji.  Ważną, rzeczą o jakiej autor zapomniał to umiar i opowiadane niby tak ważne przeżycia, stały się zwykłymi historyjkami mężczyzny przeżywającego kryzys wieku średniego.  Czytając zastanowiłam, się kiedy Sandow pójdzie po rozum do głowy i wreszcie wrócił na normalny tor. Nie doczekałam się.

Przyznam się, że po książkę sięgałam, bo zobaczyłam Jana Kolskiego, promującego swoje "dzieło"  w pewnym popularnym telewizyjnym show. Gdzie prowadzący jest większą, gwiazdą od samych gości.  Na szczęście czytałam, w wersji elektronicznej, więc mogę tylko nacisnąć delete.  Bez wyrzutów sumienia, że niszczę coś wartościowego.  Nie polecam. 

7 komentarzy:

  1. Dobrze, że ostrzegasz, fikcyjnych mężczyzn przeżywających kryzys wieku średniego zdecydowanie wolę unikać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co piszesz, to faktycznie jest kicha. W takim układzie za książkę dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dla mnie ;)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam filmy Kolskiego, to mój ulubiony polski reżyser. O książce słyszałam wyłącznie złe rzeczy, więc zwyczajnie boję się po nią sięgnąć.
    Po co sobie psuć dobre wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to Twój ulubiony reżyser to przez jedną książkę, chyba naprawdę nie warto psuć sobie wrażenia.

      Usuń
  5. Książki niestety nie czytałam.
    I raczej nie skorzystam - choć może... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ile ludzi tyle opinii, a nuż widelec Ci się spodoba jak zdecydujesz się po nią sięgnąć;) Ja na pewno do niej nie wrócę:D

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ważny