poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Siostra niosąca zmiany czyli Lilka Małgorzaty Kalecińskiej

"Lilka" to kolejna książka, Małgorzaty Kaleciańskiej, którą przeczytałam. Wpadła na mój czytnik ebook, bardzo przypadkiem. Podeszłam do niej z założenia, że jeśli jest to Kalicińska to pewnie będzie kolejny egzemplarz w klimacie rozlewiska. Jednak nie "Lilak" porusza temat bardzo ciężki, bo bardzo trudnej choroby jaką jest rak. Nie tylko dla tych co chorują, ale dla tych którzy są z nimi blisko i walczą razem z nimi o dobre wyniki i zwycięski finał.

"Lilka" to opowieść o Mariannie Roszkowskiej,  przez najbliższych nazywanych  Barankiem.  Marianna to dojrzała kobieta, dziennikarka pracująca w jednym z  kolorowych i poczytalnych pism dla kobiet.
Walcząca o swoje miejsce w redakcji i nie dająca się wygryźć młodym pracownikom, którzy dążą do rozwijania swojej kariery nie patrząc na nic. Bohaterkę, książki Małgorzaty Kaleciańskiej poznajemy w momencie, gdy znalazła się na jednym z wielu zakrętów życiowych.  Rodzinna, która jest tak dla niej ważna gdzieś się rozmyła.  Syn jest już dorosłym człowiekiem, z mężem  już się nie układa, a siostra ją drażni nie wiadomo czemu.  Na swoje dotychczasowe życie musi spojrzeć inaczej, rozmowy z bliskimi już nie pomagają i Marianna decyduje się na terapie.  Mimo poważnego wieku,  musi swoje życie  zacząć całkowicie od nowa. Poradzić sobie z nową sytuacją. Rozpoczęła analizować swoje dotychczasowe życie. Przypomina sobie przykre wydarzenia z przeszłości. Miały one znaczący wpływ na dalsze, postępowania bohaterki, która nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. W trakcie kolejnych zawirowań, życie daje Mariannie jeszcze jedno wyzwanie. Młodsza siostra zaczyna chorować, Marianna jest zmuszona się nią zaopiekować i mimo wcześniejszych niechęci do siostry rodzą się w niej nowe życzliwe uczucia.

Chwila spędzona z "Lilką"  pozwoliła mi się zastanowić na tym co w życiu jest ważne (choć brzmi to banalnie). Autorka w książce zaznacza, że sytuacje, które czasem nas spotykają służą czemuś. Pozwalają wybaczyć, zapomnieć, zmuszają do pozytywnego dziania, czynienia dobra.  Książkę przeczytałam praktycznie w jeden dzień i muszę się przyznać, że poryczałam się pod koniec. Siedziałam na kanapie, była już chyba 3 w nocy, a ja z książką w rękach i ryczę. Generalnie nie wzruszam się łatwo i nie wiem czy książka, aż tak jest dobrze napisana czy to raczej znajomość sytuacji jak cierpią ci, którzy dowiadują się, że ktoś z ich bliskich zachorował na raka...

Książkę polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla mnie ważny