piątek, 16 sierpnia 2013

Sąsiadka Kapitana Kotowicza- Klara S. Meralda

Kapitan Kotowicz siedzący w fotelu popijający herbatę "Earl Grey". Tak zaczyna się akacja tego kryminału i muszę przyznać, że wybrałam go nie tylko ze względu, że czytam wszystkie kryminały z  milicją w roli głównej nie zależnie od jakości, ale że akacja dzieje się w okresie  przed świętami Bożego Narodzenia. Właściwie przed "willią" bo w książce  nigdy nie padło słowo wigilia, a tym bardziej  Boże Narodzenie. W okresie PRL władza nie tolerowała religii chrześcijańskiej i jej świąt. 

Kapitan Kotowicz jest świeżo upieczonym małżonkiem, mieszkającym ze swoją żoną i ciotką zajmującą się domem.  Ciotka to starsza  trochę wścibska pani, która chętnie z innymi sąsiadkami w swoim wieku plotkuje na temat innych mieszkańców bloku. Oprócz regularnej wymiany informacji z sąsiadkami ciotka  zajmuje się również staniem w kolejce, by  upolować mięso na obiad.  To właśnie ona przybliża kapitanowi postać sąsiadki z góry i powoduje, że Kotowicz chcę ją poznać.  No i poznaje w znajomość inwestuję bo na własny koszt wymienia sąsiadce korki;). Kto wie jak dalej potoczyłoby  się małżeństwo  Kotowicza, gdy jego sąsiadka nie zginęła w dzień "will". Kapitan prywatnie angażuję się w śledztwo i odkrywa, że sąsiadka miła dla niego nie była już tak przyjazną osobą dla swojej rodziny i znajomych, każdy mógł mieć powód by ją zabić...

Kryminał może nie należy do tych, które wybijają w fotel i czyta się z ciarkami na plecach, ale jest napisany dość zgrabnie i można spędzić kilka chwile z milicjantem, który ma ludzkie odruchy;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla mnie ważny