niedziela, 11 sierpnia 2013

Irena- Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Kilka dni temu skończyłam czytać  książkę napisaną przez Małgorzatę Kalicińską oraz Basie Grabowską  pt. "Irena". Przyznam się bez bicia, że kilka powieści Małgorzaty Kalicińskiej mam już za sobą  m.in. sławną trylogie Nad Rozlewiskiem.  W odróżnieniu  rozlewiska "Irena" niestety nie  przypadła mi do gustu. Mówi się, że dobra książka jest wtedy kiedy wywołuje emocje u czytelnika pozytywne albo negatywne.  U mnie zdecydowanie wywoływała te drugie. Szczerze mówiąc strasznie się irytowałam czytając to książkę. A nie irytacji szukam sięgając po książkę raczej pozytywnych emocji dających kopa do życia.  Niby jest szczęśliwe zakończenie i nadzieja, ale dla mnie to jednak nie to.

"Irena" to  historia matki i córki oraz zakopanej pod dywan pewnej tragedii rodzinne. Tytułowa bohaterka ciotka Irena łączy ze sobą  córkę będącą na wojennej ścieżce ze swoją matką.  Próbuje połączyć nić więzi, która została już bardzo poważnie naderwana pomiędzy tymi dwiema kobietami.  Całą historie poznajemy z dwóch perspektyw Matki Doroty, kobiety po 50 przechodzącej właśnie okres przekwitania i jej córki Jagny  trzydziestolatki, która robi karierę w międzynarodowej korporacji.  Według Doroty Jagna jest niewolnicą korporacyjnych schematów, a jej sukcesy nie są sukcesami, które dają prawdziwe szczęście w życiu.  Jagna przez podejście swojej matki do jej sukcesów czuje się odrzucona i tak zradza się konflikt, który coraz bardziej narastał.  Z kolei Irena jest ostoją to do niej, każda z osobno jeździ po radę.

Potoczyła by się ta historia może ciekawiej o ile postać Jagny była by mniej irytująca i bardziej umiejąca słuchać i rozmawiać, a postać Doroty mniej rozlazła? Rozlała to chyba dobre słowo przecież po 50 świat się nie kończy i można żyć własnym życiem a nie umoralniać swoje dzieci.  Do tego historia jest bardzo przewidywalna, aż do bólu:) Jednak jak ktoś historie takie lubi to można sobie poczytać, korzystając z ciepła jakie mamy np. na plaży. Tak  jak już pisałam na początku mnie ta historia nie porwała, chyba właśnie przez postać Jagny, a może dlatego, że ja też nie lubię korporacji? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla mnie ważny