środa, 21 sierpnia 2013

Ah ten dobrobyt czyli "Zemsta jest rozkoszą bogów" Janiny Zającówny

Wracając dzisiaj z pracy na światłach spotkałam nieznaną mi niewiastę, która miała plecak, a na plecaku przypinkę z napisem  "Nie oceniaj książki po okładce". Przesłanie w sam raz dla mnie , bo jestem osobą, która (stety/ niestety?) ocenia książki po okładce. Pamiętam jak w podstawówce nie mogłam zabrać się do przeczytania "Ten obcy", bo właśnie na okładce widniało zdjęcie jakiegoś takiego nieciekawego chłopaka. Oczywiście, żeby nie była to lektura szkolna nie sięgnęłabym zapewne po tą pozycje, a tak "Ten obcy" stał się moją bardziej lubianych książek  tamtych czasów:) Ale do rzeczy właśnie skończyłam czytać  "Zemsta jest rozkoszą bogów" Janiny Zającówny .  Jest to pierwsza książka, którą przeczytałam tej autorki i wracając do okładek też ma nieciekawą (ale o tym dowiedziałam się dopiero dodając jpg na bloga, bo książkę czytałam w wersji elektronicznej).

Na samym początku muszę powiedzieć, że książka miło mnie zaskoczyła, bo takiego zakończenia (którego oczywiście wam nie zdradzę) bym się nie spodziewała. Akcja dzieję się pod koniec lat 80. Marta główna bohaterka powieści to studentka rehabilitacje, pochodząca z podwarszawskiej biednej rodzinny.   Mimo młodego wieku, Marta jest już mężatką młodego artysty. Mieszkają w wyjętym pokoju i ledwo wiążą koniec z końcem. Marta pomimo studiów,  pracuje bardzo dużo, znajoma lekarka podrzuca jej kolejne zlecenia na masarze.  Jednym z pacjentów Marty jest Adam.  Profesor, mężczyzna po 50, pasjonat malarstwa a w szczególności  Ikon.  Adam  żyje w świecie, do którego Marta tak usilnie chce trafić. Żyje w luksusie, jeździ na zagraniczne wykłady, mieszka w willi, obiady gotuje mu gosposia, a w łazience stoją drogie wody kolońskie.
Z mężem Martę łączy gorąca namiętność i młodzieńcza  miłość oraz zamiłowanie do Chopina. Ich małżeństwo, kończy się z chwilą , gdy główna bohaterka dowiaduję się, że jest w ciąży i postanawia dokonać aborcji, nie zważając na decyzje męża.  Wątek, aborcji  Zającówna przedstawiła raczej jako powód do rozwodu, a nie jako traumę na całe życie.  Marta dokonała aborcji bo nie była gotowa na wychowanie dziecka. Wiedziała, że musi liczyć się z brakiem późniejszej płodności mimo to zdecydowała się na to.  Jej mąż się jej decyzją nie zgodził, rozwiedli się  koniec tematu. Nie ma przewlekłej traumy koszmarów sennych i zapatrywania się na matki z dziećmi w parku (i takie tematu mi się spodobało nie było wiecznego maglowania jaka kobieta nie może pozbierać się po aborcji).
Marta nie jest bohaterką  do polubienia, jest egoistką, która dąży do dobrobytu. Jednak jej postać jest na tyle ciekawie zbudowana przez Zającówne, że ciągnie całą powieść do końca. Wyniosła postawa wobec rodzeństwa, oschłe stosunki z ojcem .  Rozwiodła się z Pawłem, Adam ją uwiódł i do tego wszystkiego na końcu pojawia się postać Karola, przez którego pryzmat czytelnik może zobaczyć, że Marta wcale nie wierzy w miłość. Swoją drogą, gdy w powieści pojawił się Karol trochę taki dzieciakowaty miłosny psychopata, myślałam że Marat i on będą żyć długo i szczęśliwie, ale w cale tak ładnie nie było:)

Polecam, ale nie patrzcie na okładkę jak macie tak jak ja :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla mnie ważny